Saturday, October 11, 2014

Mario Ruiz + Omar Cruz + Gennady Golovkin = #MexicanStyle


Andrzej Fonfara: "Chodzi o to, co ja pokażę na ringu. Rywal jest mi obojętny"




"Andrzej Fonfara, który pomimo przegranej dobrze pokazał się światu w pojedynku z mistrzem globu  Adonisem Stevensonem, wraca do akcji 1 listopada i właśnie dowiedział się, kto będzie jego przeciwnikiem " - tak zaczyna się artykuł Dana Rafaela z ESPN poświęcony powrotowi "Polskiego Księcia" na ring w Chicago. Andrzej Fonfara po raz pierwszy pod banderą najbardziej wpływowego człowieka w amerykańskim boksie, Al'a Haymona,  walczyć będzie podczas wieczoru Showtime w 10-rundowym pojedynku z Doudou Ngumbu w doskonale znanym polskim kibicom miejscu - UIC Pavilion. "Wylatujemy w niedzielę na obóz treningowy do Kalifornii. Jak zawsze - w gymie Abela Sancheza, gdzie będzie i tym razem będę się do swojej walki przygotowywał razem z Gennadijem Gołowkinem" - mówi Fonfara.

W artykule Rafael odsłania kulisy  podpisania kontraktu z Ngumbu, który był jednym z trzech przeciwników zaakceptowanych przez obóz polskiego pięściarza. Ale nie pierwszym. "Chcieliśmy Chada Dawsona, propozycje składaliśmy dwukrotnie, ale pomimo nacisków ze strony Haymona, który też jest managerem Chada, kontraktu nie chciał podpisać" - mówi Marek Fonfara, manager, a co ważniejsze, brat Andrzeja. Kolejnymi potencjalnymi rywalami byli Argentyńczyk Roberto Bolonti i właśnie Ngumbu. "Andrzejowi było wszystko jedno z kim walczy. Na każdego był gotowy."
Przypominając ostatnią walkę Fonfary, Rafael pisał: "24 maja Stevenson dominował nad Fonfarą w pierwszych siedmiu rundach, dwukrotnie posyłając go na deski, i rozcinając mu łuk brwiowy nad prawym okiem. Ale Fonfara walczył odważnie, pokazał co potrafi: powalił na ring Stevensona w 9 rundzie, rozkrwawił mu nos, kończąc walkę w dobrym stylu. Fonfara przegrał jednogłośnie, ale otrzymał wiele pochwał za drugą część pojedynku najważniejszej walki swego życia, dodając do tego reputację widowiskowo walczącego pięściarza". Opisując próby pozyskania następnego rywala, kiedy Chad Dawson już defintywnie wykluczył pojedynek z Polakiem, promotor "Polskiego Księcia" Leon Margules opowiada o już wydawało się zaklepanym pojedynku z Argentyńczykiem Roberto Feliciano Bolontim, byłym pretendencie do tytułu mistrza świata WBA. Bolonti wstępnie zgodził się na wszystkie warunki, Margules myślał, że ma rywala, ale Argentyńczyk nagle przestał odbierać telefony. Szybko okazało się dlaczego - jego manager negocjował nie tylko z ekipą Fonfary, ale także z  byłym mistrzem świata wagi superśredniej, Lucianem Bute, podpisując ostatecznie kontrakt na walkę w Montrealu, 6 grudnia. "Tego się obawiałem, słyszałem o jego ekipie niezbyt pochlebne opinie" - mówi Margules, komentując fakt przedłużającego się wyboru przeciwnika dla swojego pięściarza.
Następny w kolejce był właśnie 32-letni Kongijczyk z francuskim paszportem, Doudou Ngumbu (33-5, 12 KO). Rywal Fonfary wygrał dwa ostatnie pojedynki, uznawany jest za twardego pięściarza, który przy dobrej technice nie boi się walczyć cios za cios -  to praktycznie zadecydowało o tym, że jego kandydatura została kilkadziesiąt godzin temu zatwierdzona przez szefa Showtime, Stephena Espinozę
 W swoich dwóch najważniejszych walkach w kategorii półciężkiej, Ngumbu przegrał z klasowymi rywalami - plasującym się w pierwszej dziesiątce rankingu Isaacem Chilembą oraz obowiązkowym pretendentem do tytułu - Nadjibem Mohammedi. Najcenniejszy sukces w karierze rywala "Polskiego Księcia" to pokonanie jednogłośnie na punkty, w wyjazdowej walce na Ukrainie faworyzowanego, uważanego za jednego z pretendentów do pasa WBO, Wiaczesława Uzelkowa. "Doudou czy Argentyńczyk Bolotni - tu nie chodzi o to, z kim będę walczył, tylko jak ja się zaprezentuję na ringu. Tak do 1 listopada, w moim Chicago, podchodzę" - komentuje Andrzej Fonfara. "Zabieram sparringpartnerów do Big Bear, wylatujemy w tą niedzielę na obóz treningowy do Kalifornii. Jak zawsze - w gymie Abela Sancheza, gdzie będzie i tym razem będę się do swojej walki przygotowywał razem z Gennadijem Gołowkinem. Rundy sparingowe z GGG nie są przewidziane, ale kto wie? Prosto z Kalifornii, na pięć dni przed walką, przylatuję do Chicago".

Przemek Garczarczyk