Saturday, August 1, 2015

Tarver o Cunninghamie, szansach Fury z Kliczko: "Nie żartuj!"



    Fot: Przemek Garczarczyk


"Jak wygram z Cunninghamem - kto wie, z kim będę później walczył? Chcę Władymira Kliczko bo jesteśmy z tej samej ery - z ekipy olimpijskiej 1996 roku. Zostało z niej tylko trzech ważnych dla boksu ludzi - Mayweather Jr, Tarver i właśnie Kliczko. Bardzo dobre towarzystwo, więc zasługuję na taką konfrontację. Kliczko walczy tylko z takimi, którzy nic nie wygrali, a ja byłem mistrzem pięć razy, wiem jak wygrywać" - mówi były pięciokrotny mistrz świata Antonio Tarver (31-6, 22 KO), którego walka ze Steve Cunninghamem (28-7, 13 KO) wraz z pojedynkiem Marco Huck - Krzysztof Głowacki o tytuł mistrza świata WBO oraz występów Artura Szpilki, Maćka Sulęckiego i Kamila Łaszczyka główną częścią "polskiej" gali, 14 sierpnia w "Prudential Center" w Newarku.

- Musisz być zmęczony faktem, że wszyscy nazywają cię Antonio Tarver Senior. Taki stary nie jesteś. I jeszcze jedno - myślałem kiedyś, że prędzej zawalczysz z Tomkiem Adamkiem niż Steve Cunninghamem...

Antonio Tarver: No tak.., Steve właśnie przegrał bardzo kontrowersyjny pojedynek, z Głazkowem, ale i tak jest w piątce tych prawdziwych pretendentów do walk mistrzowskich. Walczył ze wszystkimi -  z Tomaszem Adamkiem miał parę wojen, z Tysonem Fury, którego miał na deskach, prawie skończonego, ale niestety nie wygrał tej walki. To wymagający rywal dla każdego, wiem, że będę miał pełne ręce roboty. Ale jeśli miałbym kiedyś zostać mistrzem świata wagi ciężkiej, muszę pokonywać rywali jak Cunningham. Nic nie dostanę za darmo, tego nie oczekuję. Muszę na zwycięstwo zapracować. To pierwszy krok, żeby zbliżyć się do mojego marzenia bycia mistrzem świata. Najstarszym mistrzem świata wagi ciężkiej. Wydaje mi się, że mnie na to stać.

-  Walczysz na "polskiej" gali w Prudential. Będzie walka o tytuł Marko Hucka z Krzyśkiem Głowackim, będą walczyli inni Polacy. Spodziewaj się wielu biało-czerwonych flag. Interesujące, że na karcie będzie właśnie Huck, który jak wszyscy wiemy chce walczyć w ciężkiej, jesteś ty, który walczy w ciężkiej, ale największe sukcesu odnosiłeś dwie kategorie niżej. No i Steve, który był championem w wadze junior ciężkiej. Czego od siebie oczekujesz 14 sierpnia?

AT: Czegoś wielkiego. Nie tylko tej nocy, ale także w późniejszych walkach. Nie lekceważę Cunninghama, ale już myślę co będzie po nim. Muszę się po nim przejechać. To będzie twarda walka, tego oczekuję. Jestem w tym biznesie od dwudziestu lat. Wszystkie moje walki były ciężkie. Nic nowego - tę łamigłówkę też rozwiążę. Miejmy nadzieję, że wygram przed czasem. Zobaczycie szybkiego Magika, takiego, którego trudno trafić. I na pewno nie będę uciekał przed Steve Cunninghamem. On też nie będzie, znam go. Zadaje dużo ciosów, więc będę miał swoje szanse. To będzie wielki wieczór boksu, bo mam coś do udowodnienia. Muszę pokazać światu, że się myli w mojej ocenie. Jestem jednym z największych pięściarzy  naszych czasów, ale nigdy tego od innych nie usłyszysz.  Jak wygram z Cunninghamem - kto wie, z kim będę później walczył? Chcę Władymira Kliczko, bo jesteśmy z tej samej ery - z ekipy olimpijskiej 1996 roku. Zostało z niej tylko trzech ważnych dla boksu ludzi - Mayweather Jr, Tarver i właśnie Kliczko. Bardzo dobre towarzystwo, więc zasługuję na taką konfrontację. Kliczko walczy tylko z takimi, którzy nic nie wygrali, a ja byłem mistrzem pięć razy. Wiem jak wygrywać.

- Chcesz walczyć z Wladymirem czyli Tysonowi Fury nie dajesz żadnych szans?

AT: Przestań, poważnie? Nie żartuj! Nie daję mu żadnych szans na pokonanie Kliczki. Ale to niewiele znaczy, bo ten dzisiejszy Kliczko, to już nie jest ten dawny Kliczko. W bokserskich latach jest starszy ode mnie - sam nie wiem, co się dzieje z tą kategorią wagową. Przybywam po te tytuły. Koniec. Kropka.

Rozmawiał: Przemek Garczarczyk

Andrzej Fonfara rozpoczął treningi przed walką z Nathanem Cleverly

    Fot: Przemek Garczarczyk

Od mistrza do terrorysty: bokserska historia prawdziwa




Kiedy Mohammad "Sugar" Elomar został mistrzem Australii, miał 19 zwycięstw w 20 walkach i dziewięć nokautów. Był 2013 rok, przed Elomarem, w wadze piórkowej, była kariera mnie tylko na miarę Australii. Były propozycje ze Stanów Zjednoczonych, były rozmowy na temat walk dających 26-latkowi z Australii nadzieje walk o światowe rankingi. Kilka dni temu, przyszło oficjalne potwierdzenie: Elomar został zabity po ataku zdalnie sterowanego "dronu" sił koalicyjnych w północnym Iraku. Walczył po stronie brutalnego Państwa Islamu - ISIS.     

Elomar walczył po stronie islamskich "żołnierzy wolności" Al-Kaidy, był jednym z najbrutalniejszych i bezwzględnych terrorystów, a jego twarz widniała na liście najbardziej poszukiwanych terrorystów nie tylko amerykańskiego Departamentu Stanu. Nienawiść Elomara wygrała z pięściarskim talentem.

Dziś  najbardziej znanym zdjęciem Elomara nie jest ujęcie jak nokautuje rywali, czy kiedy jest jedną z głównych atrakcji wielkiej gali Mundine - Green. Jest fotografia, kiedy uśmiechnięty były pięściarz trzyma w rękach dwie obcięte głowy syryjskich żółnierzy - "wrogów Islamu".

Elomar i jego najlepszy przyjaciel, Khaled Sharrouf szybko zostali uznani za jednych z najbardziej brutalnych, najlepiej rozpoznawalnych terrorystów wczesnego okresu wojny w Syrii. Elomar co prawda po raz ostatni wyszedł na ring w czerwcu 2013 roku, wygrywając po niejednogłośnej decyzji z Takamori Akitą, ale zaraz po walce oświadczył, że "kończy z boksem, zostając wojownikiem o wolność Państwa Islamu (ISIS)". 



Dla kibiców pięściarstwa, zwłaszcza tych w Australii, Elomar stał się znany po zwycięstwie w 2008 roku, przez KO,  z Ernie Gonzalezem. To jeśli chodzi o jego umiejętności sportowe, bo dwa lata wcześniej trafił na pierwsze strony gazet po zamieszkach związanych z walką z Mattem Powellem. Elomar został zdyskwalifikowany  za wielokrotne zadawanie ciosów poniżej pasa. Dwa lata póżniej, podczas zwycięskiej walki swojego brata Ahmeda, Elomar najpierw wskoczył na ring zaczynając bijatykę z ekipą pokonanepo pięściarza, a później  zaatakował krzesłem jednego z widzów, doprowadzając do zamieszek na widowni.

Sceny obok i na ringu były tak brutalne, że pokazująca walkę stacja FOX News zdecydowała się przerwać pokazywaną na żywo transmisję. Już po walce, żaden z braci nie wyraził skruchy. "Ten sport jest pełen rasistowskich bydlaków. Tylko dlatego zdyskwalifikowano mnie i brata. Zawsze coś do nas mają. Nienawidzą nas".

"Zawsze lubię się pokazać. Chcę robić show dla kibiców. Kocham wychodzić na ring i zadawać ciosy" - mówił Elomar w wywiadzie dla amerykańskiego serwisu pięściarskiego SecondsOut. Ich trener, Billy Hussein, tak opisał Muhammada i jego także niepokonanego na zawodowych ringach brata Ahmeda: "Nie mają jakiegoś specjalnego talentu, ale bardzo ciężko trenują. Mają swoje zawody, pracują cały dzień, ale nigdy nie opuszczą choćby jednego treningu". Nikt w 2008 roku nie mógł jeszcze przewidzieć jak wielka jest nienawiść Elomara do reszty nie-islamskiego świata. Był szok, kiedy na "twitterze" zaczęły się pojawiać zdjęcia Elomara z obciętymi głowami wrogów, robione przez jego przyjaciół z ISIS. Wtedy już wiadomo było, że były pięściarz z wielkim talentem zamienił w kogoś, na kogo poluje większość rządów  świata. Jeszcze kilka miesięcy temu, można było zobaczyć Elomara w przerażającym wideo, w którym jego najlepszy przyjaciel, Sharrouf, obcinał głowę złapanemu żołnierzowi.

Cztery miesiące póżniej Elomar już nie  żył, kiedy zdalnie strerowany "dron" sił koalicyjnych (najprawdopodobniej sił zbrojnych USA) zaatakował rakietami kryjówkę Elomara i Sharroufa. Śmierć byłej gwiazdy boksu oficjalnie  potwierdziła jego czternastoletnia żona. Sharrouf przeżył.

Przemek Garczarczyk

Witamy w CONCACAF! Skandale to standard. Uczciwość to wyjątek





Pikarze Panamy pojawili się na meczu z potężnymi Stanami Zjednoczonymi w koszulkach  z napisem "La dignidad no se compra" (Godność nie jest na sprzedaż). Kilkadziesiąt godzin wcześniej, najpierw amerykański sędzia Mark Geiger wyrzucił  w półfinale Gold Cup gracza z Panamy za przypadkowe starcie z zawodnikiem z Meksyku, a na kilkadziesiąt sekund przed końcem meczu, podyktował dla Meksyku bardzo kontrowersyjny rzut karny. Panama przegrała w doliczonym czasie, grając 10 na 12, a ekipa organizatorów Gold Cup strefy CONCACAF mogła spokojnie zacząć liczyć  dolary. Zwycięstwo nad USA, w meczu o trzecie miejsce, to była tylko nagroda pocieszenia.

Niedzielnego finału Jamajka kontra Panama nikt by w TV nie oglądał, a tak sponsorzy mieli pewność, że miliony Latynosów włączą odbiorniki. Bo w CONCACAF zwykle wygrywa biznes. Sport rzadziej.  Prezesa federacji na finale Meksyk - Jamajka nie było -  FBI nie dało mu zgody na opuszczenie domu. Jego następca, Alfredo Hawit, który przejął fukcję Webba 24 godziny po aresztowaniu, na razie "pracuje nad reformami". Jego poprzednicy też pracowali.

Po meczu z Meksykiem, piłkarze "Los Canaleros" zgodnie ustawili się pod plakatem z napisem "CONCACAF = skorumpowani złodzieje", a prezes piłkarskiej federacji Panamy, Pedro Chaluja, otwarcie mówił w prasowych wywiadach o "ustawionym meczu". Jako  pierwszy zaregował nowy szef CONCACAF, wydając oświadczenie, że sędzia Geiger "przyznał się do kilku błędów", a trener Meksyku Miguel Herrera, już po zwycięstwie w finale, powiedział: "Błędy każdemu się zdarzają, ale oskarżenia, że w CONCACAF jest korupcja, to już zupełnie coś innego. To musi być zbadane".

Tak naprawdę - nie ma czego badać, bo wszystko już wiadomo. Strefa CONCACAF, która obejmuje Amerykę Północną oraz Centralną, jest znana z korupcji jeszcze bardziej niż z piłki nożnej. "Skandale to standard. Uczciwość to wyjątek" - pisze korespondent agencji "Associated Press". Z faktami się nie dyskutuje - szefowie CONCACAF sami przyznali dwa lata temu, że nie płacili w latach 2007-2011 podatków w USA, a należąca do nich firma sprzedająca prawa telewizyjne, nie zapłaciła ani centa w latach 2003 do 2011. Czyli od początku istnienia. Dalej jest jeszcze gorzej.

Dwóch ostatnich prezesów CONCACAF zostało postawionych w stan oskarżenia, związanych z nielegalnym "praniem" pieniędzy, wymuszeniom łapówek i przestępstwa podatkowe. Do tych przestępstw przyznał się generalny sekretarz organizacji Chuck Blazer, pracujący w latach 1990-2013. Jego następca, Enrique Sanz, już doczekał się podobnych oskarżeń. Jack Warner, prezydent w latach 1990-2011, oraz Jeffrey Webb, wybrany bez problemu przez przyjaciół Warnera, także musiał wysłuchać oskarżeń amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości. Webb został aresztowany 27 maja, odwiedzając kongres FIFA w Zurychu, więc nie było go na finale imprezy, którą z hukiem - jeszcze jako prezes - otworzył na Lincoln Financial Field w Filadelfii w marcu tego roku. Na podstawie umowy o zwolnieniu warunkowym, nie może mieszkać dalej niż 35 kilometrów od siedziby sądu federalnego na Brooklynie, i może opuszczać rezydencję tylko na podstawie pisemnego zezwolenia FBI.  Ci ostatni doszli - do jak najbardziej słusznego wniosku - że lepiej, żeby się Webb na stadionie nie pokazywał. Bo nikt nie lubi samosądów.

Przemek Garczarczyk

Federer: lepszy niż LeBron James, Lionel Messi i Floyd Mayweather Jr.



    Fot: Getty Images/USTA

Nie trzeba zawsze wygrywać, żeby być najlepszym do sprzedania marketingowego sportowcem świata - udowadniają to badania Londyńskiej Szkoły Marketingowej. "Roger Federer jest nie tylko najbardziej cenionym marketingowo sportowcem świata, ale jednym z najbardziej wpływowych" - mówi Jean de Cock, przedstawiciel London School of Marketing. Na liście 20 najbardziej "sprzedających się" sportowców globu, jest parę niespodzianek.

18-2 dla panów

Patrząc na dwudziestkę wybraną przez specjalistów od marketingu, jedna statystyka widoczna jest natychmiast - mężczyżni nie dają paniom żadnych szans. Na liście są tylko dwie kobiet - nawet sex-appeal nie pomógł Marii Szarapowej na miejsce w pierwszej dwudziestce (jest na 12. miejscu), zaś jedna z najlepszych tenisistek wszech czasów, Serena Williams, zamyka listę 20 wspaniałych.

Piłka przegrywa z tenisem, golfem i koszykówką

Interesujący jest też przegląd dyscyplin. Lista jest międzynarodowa, obejmuje cały świat i dość zaskujący jest fakt, że wśród dwudziestki, nie tylko najlepszy marketingowo jest Roger Federer, ale poza nim na liście jest jeszcze aż pięciu innych reprezentanów tego sportu - Novak Djokovic (7. pozycja), Rafael Nadal (8), Maria Szarapowa (12), Andy Murray (16) oraz wspomniana już wcześniejnajlepsza tenisitska świata - Serena Williams. Co zaskakujące to fakt, że pierwszym piłkarzem na liście jest dopiero dziesiąty w ogólnym podsumowaniu Cristiano Ronaldo, któremu na liście towarzyszy tylko dwóch kolega z boiska - Lionel Messi (13) oraz Neymar (15).

Bycie zdecydowanie najlepiej zarabiającym pięściarzem świata (ok. 300 mln w 2014 roku), nie ma nic wspólnego z wartością marketingową twojego nazwiska. Boleśnie przekonał się o tym Floyd Mayweather Junior, który z ledwością zmieścił się w elitarnej "20", zajmując dziewiętnastą lokatę. To, że sukcesy nie mają nic wspólnego z byciem popularnym najlepiej widać na przykładzie golfisty Tigera Woods. Woods spadł w 2015 roku z pierwszego na... 120. miejsce w rankingu najlepszych golfistów świata, ale produkty z jego nazwiskiem ciągle sprzedają się bardzo dobrze.

Pełna lista najbardziej marketingowych sportowców świata:

1. Roger Federer:  Szwajcaria, tenis

2. Tiger Woods: USA, golf

3. Phil Mickelson: USA, golf

4. LeBron James: USA, koszykówka

5. Kevin Durant: USA, koszykówka

6. Rory McIlroy: Irlandia, golf

7. Novak Djokovic: Serbia, tenis

8. Rafael Nadal: Hiszpania, tenis

9. Mahendra Singh Dhoni: Indie, krykiet

10. Cristiano Ronaldo: Portugalia, piłka nożna

11. Kobe Bryant: USA, koszykówka

12. Maria Szarapowa: Rosja, tenis

13. Lionel Messi: Argentyna, piłka nożna

14. Usain Bolt: Jamajka, lekkoatletyka

15. Neymar: Brazylia, piłka nożna

16. Andy Murray, Szkocja, tenis

17. Kei Nishikori: Japonia, tenis

18. Derrick Rose: USA, koszykówka

19. Floyd Mayweather Jr: USA, boks

20. Serena Williams: USA, tenis